niedziela, 6 kwietnia 2014

Zwykle mężczyzna nie analizuje zachodu słońca do momentu, kiedy sam nie zapragnie nim być dla ukochanej Kobiety.



ZDOBYTA V


ANIA

Jesteś szczęśliwa, bardzo szczęśliwa. Czujesz wreszcie, że twoje życie ma sens, a tym sensem jest Łukasz, jego córka i praca, którą lubisz. Obroniłaś pracę magisterską, zostałaś na katedrze, jako asystent i z małą pomocą życiowych oszczędności otworzyłaś przewód doktorski. Uśmiechasz się na każdym kroku, inaczej się ubierasz, miłość dodaje ci skrzydeł.

Masz dwa tygodnie urlopu, które Łukasz zagospodarował ci do ostatniej sekundy. Jedziecie na mecz Ligi Światowej do Krakowa, a potem do Zakopanego, żeby odpocząć i złapać świeżości przed ciężkimi miesiącami, jakie jeszcze przed wami. Masz nieodparte wrażenie, że ostatnimi czasy twój ukochany zachowuje się, co najmniej dziwnie. Jest lekko poddenerwowany i jakby odrobinę onieśmielony. Nie wiesz, co o tym myśleć i boisz się, że stało się coś, co może ci się nie spodobać. Próbujesz z nim porozmawiać, ale zbywa cię półsłówkami i zapewnieniami, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Opędzasz od siebie niewygodne myśli, ale nocą jak leżysz w łóżku niepokój nie pozwala ci spać.

Podróż do Krakowa mija ci bardzo szybko i w wesołej atmosferze. Łukasz zachowuje się tak jak zwykle, żartuje, swobodnie z tobą rozmawia i śpiewa piosenki puszczane w tym czasie w radio. Nigdy nie byłaś na meczu reprezentacji i jak znalazłaś się w tej ogromnej hali pełnej biało czerwonego tłumu czujesz się przytłoczona. Piszczące nastolatki wyznające miłość zawodnikom sprawiają, że czujesz wstyd. Ciągle ktoś podchodzi do Łukasza prosząc o autograf, ktoś inny się z nim wita, klepie po plecach, namawia do udzielenia wywiadu do nazw gazet czy portali, które pierwszy raz w życiu słyszysz. W ogólnej euforii rejestrujesz, że reprezentacja chyba pokonała Iran po ciężkim 5 setowym boju, a ty utwierdzasz się w przekonaniu, że oglądanie meczu w telewizji z kubkiem ciepłej herbaty jest zdecydowanie bardziej w twoim stylu. Oddychasz z ulgą, gdy opuszczacie hale i możesz odetchnąć powietrzem na zewnątrz, nie możesz powiedzieć, że świeżym, ale przynajmniej twoje uszy mogą odpocząć od nieludzkiego natężenia dźwięku.

- Aniu zadzwonię jeszcze potwierdzić naszą rezerwację – przypatrywałaś się z zachwytem jego rozweselonym oczom, gdy swobodnie oparty o samochód próbował znaleźć swoją komórkę – tak, jeden pokój na 10 dni.
- Jeden pokój? – podnosisz na niego wystraszone oczy, bo ciągle masz w pamięci jak daleko posunęłaś, gdy ostatnio obudziliście się razem w łóżku.
- Spokojnie Anuś, pokój jeden, ale łóżka dwa – oddychasz z ulgą, a mężczyzna twojego życia mruga do ciebie i zarządza wyjazd do Zakopanego, bo i tak dojedziecie bardzo późno w nocy.
Docieracie do pensjonatu koło północy i jesteście tak zmęczeni, ze ledwo stoicie na nogach. Bierzesz prysznic i wydaje ci się, że zaśniesz jak tylko dotkniesz głową poduszki. Niestety jest zupełnie inaczej, bo leżący na łóżku obok mężczyzna mocno cię rozprasza. Słyszysz jego spokojny oddech i podświadomie czujesz ciepło, jakie emanuje od jego ciała. Z chęcią wsunęłabyś się pod kołdrę, którą jest okryty, ale wiesz, że na chwilę obecną jesteś zbyt podatna na jego urok. Wzdychasz ciężko i próbujesz wyobrazić sobie coś mniej przyjemnego, coś, co choć odrobinę odciągnie twoje myśli od Łukasza.

Masz na imię Anna i na swojej skórze poznajesz siłę własnego pożądania.

ŁUKASZ

Mimo ciemnej nocy i piekielnego zmęczenia czujesz na sobie jej spojrzenie. Masz ochotę siłą wciągnąć ją do tego wąskiego łóżka, ale nie chcesz kusić losu, bo i tak siła twojego charakteru każdego dnia wstawiana jest na próbę ognia. Udajesz, że śpisz, ale jej wiercenie się w pościeli i wzdychanie nie pozwala ci się skoncentrować na śnie. Odwracasz się do niej plecami, bo wyobraźnia już podsuwa ci wizualizację jej gorącego ciała tuż obok twojego. Czujesz ją pod sobą, nagą i rozpaloną. Twoja frustracja rośnie wprost proporcjonalnie do podniecenia. Dobrze, że nie może zobaczyć i poczuć, co się właśnie z tobą dzieje. Twoje krocze reaguje bolesnymi skurczami, kiedy twoja wyobraźnia płata ci figle. 

Wstajesz dopiero koło południa, wymęczony i niewyspany. Jest ci na rękę, że Anka jeszcze śpi, dzięki temu możesz bez przeszkód wprowadzić w życie swój plan. Gdy ustalasz wszystko z właścicielką małego pensjonatu z dala od centrum Zakopanego wracasz do pokoju, żeby wyciągnąć Ankę na wycieczkę. Chcesz ją trzymać z dala żeby niczego nie zaczęła się domyślać.
Dolina Kościeliska w sam raz pasuje na spacer pierwszego dnia pobytu, bez większego wyzwania i na luzie. Spacerujecie sobie trzymając się za ręce, ale tobie, co jakiś czas przypomina się, co masz zamiar zrobić wieczorem i jak zareaguje na to Anka. Boisz się, ale masz odwagę przyznać się do tego sam przed sobą. Anka zauważa twój zmieniający się nastrój, ale rozpraszasz ją wciągając na ścieżkę do Jaskini Mroźnej. Nie ma jeszcze wielu ludzi na szlakach, jest przyjemnie chłodno, więc spokojnie wspinacie się po leśnej dróżce. Z przyjemnością patrzysz na jej zarumienioną od zmęczenia twarz i masz ochotę wpić się w jej rozchylone, różowe usta. Robisz to jak tylko zatrzymujecie się na chwilowy wypoczynek. Całujesz ją natarczywie wkładając palce w jej włosy. Nie pozwalasz jej się odsunąć pieszcząc językiem jej podniebienie. Gdy przestajesz jest jeszcze bardziej czerwona, a usta są uroczo nabrzmiałe i błyszczące. Jaskinia jest rzeczywiście mroźna, do tego jest ciemno, więc z ulgą wychodzicie na powietrze zachwycając się widokami. Pstrykacie zdjęcia jak japońscy turyści bawiąc się przy tym przednio.

Ogromnie zmęczeni, ale szczęśliwi wracacie do pensjonatu, a tobie żołądek skręca się ze stresu. 

- Aniu zapraszam cię na kolację. Ubierz się ładnie, a ja będę czekał na ciebie na dole – widzisz, że jest troszkę zdziwiona, ale nic nie mówi tylko wraca do pokoju. Sam bierzesz prysznic, przebierasz się i patrzysz czy wszystko jest tak przygotowane jak to sobie zaplanowałeś.
Cieszysz się widząc jej minę, gdy z zachwytem przyglądała się pięknie udekorowanej sali. Miała łzy w oczach, gdy prowadziłeś ją do stołu, na którym stały długie białe świece, które razem z ogniem z kominka były jedynym źródłem światła. Tuż obok wysoki barczysty mężczyzna przygrywał wam na skrzypcach. Obojgu wam udzielił się romantyczny nastrój, a ty nie mogłeś oderwać od niej oczu. W skromnej sukience i bez makijażu wyglądała cudownie i niewinnie, jak piękny kwiat na łące pełnej chwastów. Czujesz dumę wiedząc, ze ona wybrała właśnie ciebie. Gdy wreszcie zdobywasz się na odwagę, energicznie odsuwasz krzesło i padasz przed nią na kolana. Ujmujesz jej dłoń i patrząc jej prosto w oczy próbujesz wypowiedzieć słowa, które ćwiczyłeś przed lustrem od kilku tygodni.

- Aniu miałem teraz strzelić tutaj niezwykle romantyczną gadkę, ale w sumie wszystko mi z głowy uciekło. Zapytam, więc prosto. Kochanie wyjdziesz za mnie?? – przerażająca cisza, jaka zapanowała w pomieszczeniu była nie do wytrzymania. Nawet skrzypek wstrzymał oddech, gdy trzymałeś w dłoni mały złoty pierścionek i czekałeś na jej odpowiedź.
-……

Masz na imię Łukasz i zaraz zemdlejesz!

niedziela, 23 marca 2014

Jako rodz¬ce zawsze musimy mieć skrzydła wystarczająco duże, aby otoczyć nimi dzieci i osłonić je przed krzywdą czy bólem.



ZDOBYTA IV


ANIA

Przez wiele tygodni pochłonięta byłaś opieką nad Łukaszem i nic poza tym się nie liczyło. Nie potrafiłaś już normalnie funkcjonować bez jego obecności w twoim życiu. Po powrocie ze szpitala wasze życie wraca do normy. Łukasz powoli zaczyna trening, bo wskutek choroby stracił kilka kilogramów i musi rozpocząć trening wcześniej niż koledzy, z którymi zdobył III miejsce Mistrzostw Polski w ubiegłym sezonie.

Nie masz serca go budzić, gdy kompletnie wyczerpany zasypia na twoim łóżku i właściwie nie mając innego wyboru pozwalasz mu spędzić noc w twojej sypialni. Kładziesz się tylko obok i nawet nie rejestrujesz, kiedy Łukasz się rozbiera i przytula do twoich pleców. Budzisz się w jego ramionach przytulona do gorącego, nagiego ciała. Czerwienisz się jak tylko zdajesz sobie sprawę z sytuacji, ale wcale się nie odsuwasz, bo jest ci bardzo przyjemnie. Twój towarzysz głaszcze twoje ramię i unosi się tak żeby móc cię pocałować w usta.
- Mógłbym zawsze się tak budzić – jego uśmiech miesza ci w głowie, a usta sunące po szyi blokują myślenie. Nie protestujesz, gdy przewraca cię na plecy i podpierając się na przedramionach kładzie się na tobie. Całuje cię jak nigdy wcześniej. Pierwszy raz doświadczasz ogromu jego pożądania i pasji, jaką wkłada w pocałunki. Uczucia, jakie cię zalewają i reakcje twojego ciała są dla ciebie tak nowe i zawstydzające, że jednocześnie chcesz go całować i uciec. Jęczysz, gdy dotyka przez materiał twoich napiętych piersi i każesz mu przestać odsuwając się na bezpieczną odległość.
- Przepraszam. Zagalopowałem się – przeprasza cię, ale z uśmiechem na ustach i lubieżnym błyskiem w oku.
- Pozwoliłam ci na to – dopiero po chwili słyszysz pukanie do drzwi
 Nie masz ochoty wychodzić z ciepłych ramion ukochanego, ale pukanie jest coraz głośniejsze i jesteś zmuszona sprawdzić, kto zakłóca twój spokój i przyjemność, jaką czerpiesz z pobudki w ramionach twojego mężczyzny.
Zamierasz, robi ci się niedobrze i jesteś przerażona, gdy otwierając drzwi widzisz za nimi swoich rodziców. Sytuacja staje się jeszcze bardzie niezręczna, kiedy rozczochrany i nagi od pasa w górę Łukasz wychodzi z twojej sypialni.
- Kochanie, kto to? – Łukasz zastyga, gdy widzi twoją spanikowaną minę, a ty oblewasz się rumieńcem pod bardzo zdegustowanym spojrzeniem rodziców.
- Mamo, tato to jest Łukasz. Mój chłopak – na szczęście twój ukochany zdążył się już ubrać, ale atmosfera ciągle jest napięta. Twój ojciec z zaciętą miną uścisnął dłoń Łukasza obrzucając go pogardliwym spojrzeniem.
Cisza ze strony twoich najbliższych cię przytłacza, a smutny i zawiedziony głos zza twoich pleców wpędza cię w poczucie winy.
- Nie powiedziałaś o mnie rodzicom. Wstydzisz się mnie? – łzy stają ci w oczach, a serce chce wyskoczyć z piersi z żalu.
- Łukasz to nie tak. Ja nie chciałam przez telefon, bo widzisz, jacy są moi rodzice. Ja się ciebie nie wstydzę. Ja, ja, ja ciebie kocham – z wielkim trudem przeszło ci przez gardło to wyznanie. Pierwszy raz powiedziałaś to głośno i poczułaś niewyobrażalną ulgę. Stałaś ze spuszczoną głową czekając na jego reakcję. Gdy oplata cię ramionami i całuje w czubek głowy wypuszczasz powietrze z płuc i wiesz, że razem stawicie czoła twoim rodzicom.
- Aż takiego bodźca potrzebowałaś żeby mi to powiedzieć? Ja ciebie też kocham Anka, choć czasem mnie wkurzasz. Choć idziemy do jaskini lwa – Łukasz bierze tacę z herbatą w jedną rękę, a drugą ściska pocieszająco twoją dłoń.

Masz na imię Ania i wychodzisz spod skrzydeł rodziców. Dorosłość wzywa.

ŁUKASZ

Niespodziewane spotkanie z rodzicami Anki było niezbyt udane, ale po wielu tłumaczeniach i zapewnieniach o tym, że nie dybiesz na jej cnotę, choć to akurat nie prawda, bo dybiesz i to z każdym dniem coraz bardziej, jej ojciec spojrzał na ciebie nieco przychylniej. Rozumiesz, że martwią się o nią i starasz się, więc poprawić pierwsze wrażenie. Jedyna pozytywna sprawa, jaka wynikła z tej katastrofy, to wyznanie Anki, że cię kocha. Czekałeś na to dość długo, ale teraz siedząc w samochodzie z Anką i Anielką wiesz, że kolejne spotkanie z jej rodzicami nie będzie takie złe, choć na ich terenie.
Duży, ale bardzo skromny dom robi wrażenie bardzo rodzinnego. Jest głośno, gwarnie i wesoło. Dla ciebie to coś nowego, bo sam tak dużej rodziny nie posiadasz. Aniela czuje się jak u siebie bardzo szybko łapiąc wspólny język z najmłodszymi latoroślami Boskich. Dzieci szybko znikają na podwórku pozostawiając was znowu w nieco sztywnej atmosferze., Ale już nie tak wrogiej. Gdy Ania wychodzi sprawdzić, co robią dzieciaki zostajesz sam w ogniu pytań i zarzutów, z których wydaje ci się wychodzisz obronną ręką. 

- Mamo, tato dajcie spokój Łukaszowi. Ja wiem, że się o mnie martwicie, ale pozwólcie mi podejmować decyzje i ewentualnie popełniać błędy. Mieszkam sama od wielu lat i jakoś nic się nie stało, a teraz jestem naprawdę szczęśliwa. Kocham Łukasza i Anielę. Wiem, na co się piszę – podoba ci się jak Anka przechodzi metamorfozę i broni cię jak lwica. Wychodzi z niej prawdziwa kobieta, a zahukana panna odchodzi w niepamięć. Jesteś z siebie dumny, bo to dzięki tobie lub jak kto woli przez ciebie.
- Wiemy kochanie, ale martwimy się z ojcem o ciebie i chcemy żebyś pamiętała jak cię wychowaliśmy i jakie zasady ci wpoiliśmy – nie za bardzo interesują się twoją obecnością traktując cię teraz jak powietrze.
- Ja nie zapominam, kim jestem i skąd pochodzę, ale o swoim dalszym życiu decydować będę sama. Kocham was i zawsze będę pamiętać, co wam zawdzięczam – wstajesz i obejmujesz ją ramionami dając jej wsparcie.
- Nie jestem złym człowiekiem i nie zrobię niczego, czego Anka by nie chciała, do niczego jej nie zmuszę, ale mam zamiar ją po prostu kochać – włączasz się do tej rozmowy, bo nie lubisz, gdy ktoś mówi o tobie całkowicie cię ignorując. 

Na chwilę obecną jej rodzice ci odpuścili, ale muszą się wreszcie pogodzić, że ich córka rozpoczyna nowe życie i już ty się postarasz, żeby tak się stało.
Podoba ci się rodzinna wioska Anki. Spokój, cisza i zapach lasu otaczający cię ze wszystkich stron. Do tego ukochana kobieta przytulona do twojego boku. Żyć nie umierać. Od bardzo, bardzo dawna nie nawiedzały cię tego typu marzenia i pragnienia. Chcesz z nią założyć rodzinę, chcesz ją na własność, chcesz dać jej wszystko, o czym marzy i na koniec chcesz być dla niej właśnie tym marzeniem.
- Aniu, ale my nie będziemy mieć tylu dzieci prawda? – z przerażeniem obserwujesz harce Anieli i 4 najmłodszego rodzeństwa twojej kobiety.
- Zdecydowanie nie! Chcę je mieć, ale w nico mniejszej ilości – śmiejecie się oboje próbując zagonić towarzystwo na kolację.

Masz na imię Łukasz i zdajesz sobie sprawę, że do tej pory nie byłeś taki dorosły jak ci się wydawało.

niedziela, 9 marca 2014

Kochać to nie znaczy być szczęśliwym 24 godziny na dobę. Czasami znaczy to także cierpieć, nawet momentami bardzo ciężko



ZDOBYTA III



ANIA

Masz złe przeczucia i z dużym niepokojem oglądasz z trybun ostatni mecz o 3 miejsce mistrzostw Polski. Drużyna Łukasza prowadzi 2-1 i są o krok od wielkiego sukcesu, a tobie drżą ręce i zaciskasz nerwowo palce na udach. Podążasz wzrokiem za Łukaszem przyglądając się każdemu jego ruchowi i podziwiasz jego skoordynowane ruchy, pełne gracji pomimo ponad przeciętnego wzrostu i sporej masy.

Cierpnie ci skóra i zastygasz przerażona, gdy twój ukochany upada pod siatką z głośnym krzykiem. Nie wiesz, co się dzieje i co zrobić, gdy koledzy znoszą z boiska skrzywionego z bólu Łukasza. Przemykasz się między kibicami i nie zwracając na siebie uwagi podążasz w kierunku wejścia do szatni tak żeby fizjoterapeuci i sam Łukasz pozwolili ci przejść obok czujnych ochroniarzy. Nie próbujesz go pocieszać, gdy wracacie ze szpitala, bo w sumie i tak nie wiesz, co mogłabyś mu powiedzieć i jak sprawić żeby mniej bolało. Trzymasz go tylko za rękę i pomagasz wysiąść i dostać się do mieszkania. Wysłuchujesz jak mamrocze pod nosem przekleństwa, od których puchną ci uszy, ale wiesz, że wszelka próba interwencji może tylko pogorszyć jego fatalne samopoczucie.
Pomagasz mu się rozebrać i położyć nogę na stoliku w salonie. Wyczuwasz, że jest coraz bardziej rozdrażniony, a lekko nieobecne spojrzenie daje ci do zrozumienia, że leki przeciw bólowe zaczynają działać. 

- Odpocznij, zrobię ci herbatę i pójdziesz się położyć – usiłujesz pogłaskać go po policzku i poprawić mu poduszkę pod karkiem, ale Łukasz odtrąca twoją rękę sprawiając, że czujesz się jak intruz.
- Ne jestem kaleką! Zostaw mnie w spokoju! – warczy na ciebie nawet nie podnosząc oczu.
- Chcę ci tylko pomóc kochanie – nie rezygnujesz z próby nawiązania kontaktu, bo wiesz, ze jest mu w tej chwili bardzo ciężko.
- Jesteś głucha, czy głupia? Chyba się jasno wyraziłem. Wynoś się i zostaw mnie samego! - pierwszy raz Łukasz podnosi na ciebie głos.  Zbierasz nerwowo swoje rzeczy i szybkim krokiem ruszasz w stronę wyjścia.
- Ania poczekaj. Kochanie przepraszam. Mój Boże Ania wróć – nie reagujesz na jego wołanie, bo rozczarowanie sprawia, że chcesz znaleźć się natychmiast z dala od niego. Dopiero głuchy huk i jęk Łukasza zmusza cię do zawrócenia.
Znajdujesz go opartego o kanapę z grymasem bólu na twarzy. Wygląda dużo gorzej niż jeszcze minutę temu, a widok jego coraz bardziej spuchniętej nogi przeraża cię. 

- Aniu nie zostawiaj mnie. Przepraszam, przepraszam – pomagasz mu wrócić na kanapę, ale  dotykając jego rozpalonego czoła wiesz, ze dzieje się coś złego. 

Rozcinasz opatrunek uciskowy na jego stopie i dzwonisz po pogotowie. Nigdy nie widziałaś czegoś takiego i tak szybko podnoszącej się temperatury. Po kilku minutach nie miałaś z nim żadnego kontaktu poza niezrozumiałymi majakami w gorączce.
Nienawidzisz szpitali, ale przez wiele godzin czuwasz przy łóżku Łukasza na zmianę z jego rodzicami. Odczuwasz ogromną ulgę, gdy silny organizm zawodowego sportowca przy pomocy trafionych antybiotyków szybko zwalcza sepsę. Boisz się jednak nawet na chwilę puścić jego rękę, boisz się, że jak wrócisz jego już nie będzie.


Masz na imię Ania i życie pokazuje ci jak niewiele do tej pory przeszłaś i jak niewiele wiesz.


ŁUKASZ


Nie wiesz, co się wokół ciebie dzieje i gdzie jesteś. Ostatnie twoje wspomnienie wiąże się z rozczarowanym spojrzeniem Ani, a potem odpłynąłeś. Rozrywający ból głowy nie pozwala ci otworzyć oczu, a denerwujące pikanie otacza cię z każdej strony i usiłuje zrobić dziurę w mózgu. Rejestrujesz coraz więcej bodźców z zewnątrz, choć ciągle nie wiesz, co jest grane. Jeszcze nigdy nie miałeś tak ogromnego kaca, chyba wyszedłeś z wprawy. Ciekawi cię czy z seksem będzie tak samo.  Ponawiasz próbę podniesienia powiek, ale jasne światło cię oślepia. Wydajesz z siebie jedynie jęk bezsilności i wspomnienia zalewają twoją głowę. Mecz, kontuzja, kłótnia z Anią, a potem totalna pustka. Czyli nie byłeś pijany i nie masz kaca. 

Twoje próby wszelkiego ruchu kończą się fiaskiem, bo coś ciężkiego przygniata twoją prawą rękę. Z wielkim trudem przekręcasz głowę i zdajesz sobie sprawę, że znajdujesz się w szpitalu. Paskudne zielonkawe lamperie i białe sufity nie pozostawiają żadnych złudzeń. Zaczynasz się denerwować i pikanie zdecydowanie przyspiesza. Już prawie całkowicie przytomny rozglądasz się wokół siebie i jedyne, co przykuwa twoją uwagę to ciemna głowa przygniatająca twoją rękę. Anka mocno ściska twoją dłoń, pomimo, iż spokojny oddech świadczy o tym, że śpi siedząc na niskim krzesełku tuż obok twojego łóżka. Zastanawiasz się jak długo tutaj jesteś i jak długo ona przy tobie czuwa. Z wielkim trudem kładziesz drugą rękę na jej głowie, a ona zrywa się jak poparzona nie mogąc uwierzyć, że odzyskałeś świadomość.

- Łukasz! Wreszcie się obudziłeś. Idę po lekarza. Nie ruszaj się – obserwujesz jak wylatuje niczym z procy z twojego pokoju. Zdążyłeś tylko zarejestrować jak bardzo źle wygląda. Miała podkrążone i zaczerwienione oczy, a blada skóra była wręcz przeźroczysta.

Po rutynowych badaniach i zapewnieniach lekarza, że wszystko zmierza w dobrym kierunku zostajecie wreszcie sami.
- Aniu kochanie jak długo tutaj jesteś? Idź do domu. Odpocznij, bo nie chciałbym żebyś dołączyła tutaj do mnie, jako pacjentka – twoja ukochana kręci tylko głową zapewniając cię, że świetnie się czuje i nie ma zamiaru nigdzie iść. Cały czas kurczowo ściska twoją dłoń, co jakiś czas podnosi ją do ust całując i przytulając do policzka.

- Dziękuję Aniu – szepczesz chyba odrobine wzruszony jej opiekuńczością.
- Za co mi dziękujesz? – jest zdziwiona twoim zachowaniem. Przysiada na brzegu lóżka i poprawia ci poduszkę. Jesteś jeszcze zbyt słaby żeby zrobić cokolwiek sam – Prześpij się. Musisz dużo wypoczywać, żeby odzyskać siły.
- Za to, że tutaj jesteś. Za to, że nie zostawiłaś mnie wtedy, gdy na ciebie nakrzyczałem. Jest mi strasznie wstyd – czujesz, że wtedy zawiodłeś wyładowując swoją złość i frustrację na jedynej osobie, której naprawdę na tobie zależy.
- Łukasz to jest większa część tego, co szumnie nazywa się związkiem.  Nie mam doświadczenia, ale to chyba nie tylko randki, śmiechy i pocałunki. Nie wyobrażam sobie, że zostawiłbyś mnie samą w takiej sytuacji.
- Kocham Cię Aniu…..

Masz na imię Łukasz i powiedziałeś na głos to, co już dawno było oczywiste