niedziela, 12 stycznia 2014

Wplątani w pajęczą sieć dylematów… emocje, namiętność, marzenia czy trzeźwo, surowo patrzący na świat rozum …



NIEZDOBYTA IX


ANIA


Twój świat stanął do góry nogami prawda Aniu? Dzisiaj masz iść na kolację do Łukasza i od samego rana wariujesz. Nie wiesz, w co masz się ubrać, jak się zachowywać i jak interpretować jego działania. Ciągle masz w pamięci tą chwilę w twojej kuchni, gdy wydawało ci się, że on chce cię pocałować. Wmawiasz sobie, że to tylko twoja wybujała wyobraźnia podsuwa ci takie głupie wizje. On tylko chciał zetrzeć mąkę z twojego policzka, nic więcej. Rumienisz się na samą myśl o tym jak blisko ciebie był i jak reagowałaś na dotyk jego ciepłych palców. To dla ciebie nowość jeszcze nigdy twoje ciało tak cię nie zdradzało. Zastanawiasz się, co byś zrobiła gdyby rzeczywiście chciał cię pocałować. Nie doszłaś do żadnego wniosku, więc odrzuciłaś ten pomysł, jako całkowicie niedorzeczny. Zyta i Ziuta wcale nie ułatwiały ci spokojnego przygotowania się do kolacji snując coraz to nowe scenariusze waszego spotkania.

- Anka to twoja wielka szansa. On ewidentnie cię podrywa! – Zyta próbowała wmówić ci, że twoje przypuszczenia są prawdziwe i nie zwariowałaś myśląc o Łukaszu w kategorii nieco innej niż przyjaciel.
- Dziewczyny przestańcie się nakręcać. Z tego nic nie będzie – siostry ksero jedynie uśmiechają się pobłażliwie kontynuując swoje wywody nie zwracając już uwagi na ciebie.
- Aniu, ale obowiązkowo musisz nam zdać sprawozdanie z randki, a szczególnie jeśli zostaniesz u niego na noc. Ze szczegółami kochana – drażnią się z tobą, ale doskonale wiedzą, że wrócisz o przyzwoitej porze bez jakichś szalonych przeżyć.
- Oszalałyście – poddajesz się i przestajesz się przejmować ich paplaniną.
- No dobra może nie ze szczegółami, ale obowiązkowo powiesz nam jakiego ma! Taki duży mężczyzna musi mieć wielkiego – Ziutka spaceruje po pokoju w samych stringach wymachując tyłkiem przed twoimi oczami.
- Kochana przecież wiesz, że nie liczy się wielkość. Może być mały, ale żeby wariat był – dziewczyny rozkręcają się coraz bardziej w rozmowie o szczegółach anatomicznych Łukasza.
Ta wymiana zdań tak cię onieśmiela, że robisz się czerwona i spuszczasz wzrok próbując odciągnąć swoją uwagę od wizji, jakie teraz prezentuje twój mózg. Wstydzisz się, bo zdajesz sobie sprawę, że chłoniesz ich słowa jak gąbka.

- Widziałaś kiedyś nagiego mężczyznę? – pytanie Zyty sprawia, że krztusisz się pitym właśnie sokiem i patrzysz na nią szeroko otwartymi oczami – to chyba oznacza nie. Nie kusiło cię obejrzeć jakiś filmik porno? – kręcisz tylko głową z zażenowaniem, bo nigdy nie czułaś potrzeby tego typu praktyk. Jedyna płeć przeciwna jaką widziałaś nago, to twoi młodsi bracia gdy ich przewijałaś.
- Anka wykorzystaj szansę! Widzę, ze ci się podoba, a ty podobasz się jemu. Czas zacząć żyć, nie jesteś zakonnicą! Nie musisz od razu rozkładać przed nim nóg, ale pozwól mu się do siebie zbliżyć, może czasem zmacać….


Masz na imię Ania i masz dylemat moralny!


ŁUKASZ

Denerwujesz się Łukaszu jak jakiś podlotek przed pierwszą randką. Anielka biega wesoło po kuchni śpiewając piosenkę, której nauczyła się w przedszkolu. Pakuje swoje ciuchy i zabawki do różowej walizki, która stoi w salonie. Nie lubisz żegnać się z córką, ale tym razem wiesz, że chociaż przez chwilę zostaniesz sam na sam z Anką.
Trzęsą ci się ręce, gdy słyszysz nieśmiałe pukanie do drzwi, a potem śmiech dwóch najważniejszych w tej chwili kobiet w twoim życiu. Zamierasz w zachwycie widząc ją w drzwiach kuchni. Po raz pierwszy widzisz ją w rozpuszczonych włosach sięgających niemal do pupy, obcisła bluzka uwydatnia jej biust mimo, że sięga po samą szyję i nie widać centymetra nagiej skóry. Krótka spódniczka, które na pewno nie należy do niej i wysokie obcasy podkreślają jej długie i zgrabne nogi. Stoisz jak kołek i gapisz się na nią jak sroka w gnat.
- One mnie do tego zmusiły. Te ciuchy nie są moje – twoje marzenie uśmiecha się nieśmiało próbując schować się za framugą.
- Wyglądasz ślicznie Aniu, niesamowicie wręcz. Siadajcie dziewczyny do stołu kolacja zaraz będzie gotowa – schlebiasz sobie widząc jak kobieta oblewa się szkarłatnym rumieńcem. Chyba rzadko spotykała się z komplementami.

Wyciągasz swoje dzieło z piekarnika i masz nadzieję, że nie rozgotowałeś warzyw, że sos się nie zważył, a ser odpowiednio rozpuścił.
- To jest pyszne Łukasz! Przyznam szczerze, że byłam sceptycznie nastawiona do twoich umiejętności! Zwracam honor. Co to jest? – cieszysz się jak głupi, że jej smakuje i, że początkowy stres troszkę z niej opadł i rozmawia już z tobą normalnie.
- Warzywa pod beszamelem z serem mozzarella. Na zgrupowaniach namiętnie oglądałem „Ewa gotuje” – jej perlisty śmiech odbija się od ścian twoje mieszkania i sprawia, że jesteś szczęśliwy jak nigdy.

Atmosfera zmienia się, gdy twoja była żona odbiera Anielkę i zostajecie sami. Jest wyraźnie spięta, nerwowo rozgląda się po pomieszczeniu i zaciska dłonie na kolanach. Gdy wreszcie udaje ci się do niej dotrzeć zegar wybija 23, a ona zrywa się z kanapy przepraszając cię, że zajęła ci tyle czasu. Nie masz pojęcia, co zrobić żeby ją zatrzymać, wiesz jednak, że musisz coś zrobić, musisz mieć choćby cień nadziei, że twoje starania mają sens. Biegniesz za nią do korytarza i łapiesz ją za ramię. Odwraca się i lekko zdezorientowana robi dwa kroki w tył opierając się plecami o zamknięte drzwi mieszkania. Kładziesz ręce obok jej głowy i pochylasz się dotykając czołem jej czoła. Czujesz jej oddech na twarzy, twoje nozdrza wypełnia odurzający zapach jej włosów i skóry. Nie ucieka i nie unika twojego spojrzenia postanawiasz więc spróbować.

- Aniu mogę Cię pocałować? – szepczesz dotykając ustami delikatnie jej policzka.
- Ja nie…ja nie wiem…ja nigdy – tym razem nie jesteś zaskoczony, wiesz z kim masz do czynienia i chcesz jako pierwszy dotknąć jej ust.
- Nie bój się. Zamknij oczy – podnosisz jej podbródek i dotykasz ustami jej ust, leciutko zahaczasz jej górną, a potem dolną wargę. Próbuje niezdarnie odpowiedzieć na twój pocałunek. Jej starania są tak rozkoszne, że masz ochotę wciągnąć ją do swojej sypialni. Wiesz jednak, że na to jest za wcześnie. Bardzo powoli pieścisz jej usta, tak żeby jej nie wystraszyć. Chwytasz jej dłoń i splatasz jej palce ze swoimi, pozwala ci na to, a nawet wzmacnia uścisk, gdy delikatnie przesuwasz językiem po jej wargach i zębach. Nie pogłębiasz pocałunku, bo to zbyt wiele jak na pierwszy raz. Oddycha ciężko, gdy przestajesz ją całować. Jest bardzo spłoszona, zaczerwieniona i nie wie, co ze sobą zrobić.
- Aniu musimy porozmawiać – nie spuszczasz oczu z jej twarzy pocierając kciukiem wnętrze jej małej dłoni.
- Wiem. Porozmawiamy, ale nie dziś – nawet się nie orientujesz, kiedy wyszarpuje rękę, chwyta swoje buty i nawet ich nie zakładając wybiega z twojego mieszkania znikając za drzwiami naprzeciwko.
Zostajesz sam z bałaganem w głowie. Nie wiesz jak interpretować to, co się stało, nic nie wiesz i jesteś wściekły.

Masz na imię Łukasz i nie wiesz czy jesteś gotów na wyrzeczenia niezbędne, aby ją zdobyć.

czwartek, 26 grudnia 2013

Mów szeptem, jeśli mówisz o miłości.



NIEZDOBYTA VIII



ANIA

Dziwnie czujesz się siedząc w sektorze VIP i kurczowo ściskając dłoń jego córki. W twojej głowie panuje nieopisany chaos. Nie wiesz, w jakim celu Łukasz zaprosił cię na swój mecz. Może tylko chciał żebyś zajęła się Anielką, a twój głupi mózg wyobraża sobie nie wiadomo co. Otrząsasz się ze swoich czarnych myśli, gdy mała dziewczynka tak bardzo podobna do swojego ojca wesoło piszczy dając ci znać, że Łukasz do was macha i wysyła buziaki. Nie reagujesz, bo przecież to niemożliwe żebyś też była adresatką tych gestów. Dopiero Anielka zmusza cię żebyś mu pomachała. Cieplej robi ci się na sercu, gdy widzisz jak rozpromienia się jego twarz, gdy kiwasz mu przyjacielsko dłonią. Świetnie bawisz się kibicując i zdzierając gardło razem z małą, choć właściwie wspieracie tylko Łukasza, a Aniela w swój swobodny i dziecięcy sposób aż nazbyt entuzjastycznie reaguje na każde dobre zagranie swojego ojca. Skaczecie jak głupie, gdy jego zespół wygrywa i przedłuża swoje szanse na zdobycie brązowego medalu Mistrzostw Polski. Nie wiesz co zrobić, gdy mała blondyneczka wyrywa się spod twojej opieki i zbiega do barierek żeby wskoczyć w ramiona najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego w życiu widziałaś. No właśnie Aniu mężczyzny! Czy aby na pewno jesteś gotowa na to, co dzieje się między wami nawet, jeśli ty nie jesteś tego świadoma. Odrzucasz od siebie natrętną myśli, że chciałabyś żeby ciebie też tak przytulił i pocałował we włosy. Schodzisz po kamiennych schodkach, bo on wyraźnie chciał z tobą porozmawiać przywołując cię do samego boiska. Spuszczasz głowę, gdy wpatruje się w twoje oczy z szerokim uśmiechem i iskierkami w oczach jakich u niego jeszcze nie widziałaś. Był w swoim żywiole, a ty właśnie wkroczyłaś w jego naturalne środowisko.

- Aniu poczekajcie na mnie przed wyjściem. Wezmę prysznic i wrócimy do domu spacerkiem – wypuszcza córkę z ramion i powoli oddala się w stronę szatni, a ty nie możesz oderwać wzroku od jego pleców i wyobrażasz sobie głupia jak obejmuje cię tymi szerokimi, silnymi ramionami. Potrząsasz nerwowo głową żeby wymazać ten obraz.
Łapiesz Anielkę za rękę i udajesz się powoli w stronę wyjścia. Opierasz się o ścianę i w milczeniu słuchasz wesołego szczebiotu dziewczynki, choć tak naprawdę nie wiesz, o czym do ciebie mówi, bo twoje myśli zajmuje jej ojciec wyłaniający się z ciemnego korytarza. Podziwiałaś jego sprężysty krok i to, z jaką łatwością zarzucił sobie ciężką torbę na ramię żeby móc wziąć na ręce swoją małą kopię. 

- Moja panno czy nie jesteś już zbyt duża na to żeby stary tatuś nosił cię na rękach? – marszczy 
groźnie brwi, choć jego oczy śmieją się patrząc na małą z wielką ojcowską miłością. Wiesz to, bo tak właśnie patrzył na ciebie twój tato. W tym momencie czujesz się tam zbędna, bo nie pasowałaś do tego rodzinnego obrazka. Dopiero po chwili Łukasz zwraca na ciebie uwagę wypytując cię o wrażenia z meczu. Z radością opowiadasz mu jak świetnie się bawiłaś i jak wspaniałą ma córkę. Gdy patrzyło się na was z boku wyglądaliście jak rodzina. Szłaś trzymając Anielkę za rękę, a ona w drugiej rączce ściskała jego wielką dłoń, wesoło między wami podskakując. Ukradkowo spoglądałaś na jego profil, a gdy wasze oczy przypadkowo spotykały się to wstydliwe spuszczałaś głowę z ogromnym rumieńcem na bladych policzkach.

- Tatusiu ciocia Ania nauczy mnie jutro piec ciasteczka, jeśli nie będziesz miął nic przeciwko…

Masz na imię Ania i zakochujesz się, choć jeszcze tego nie wiesz… 



ŁUKASZ


Po wczorajszym meczu jeszcze rozpierają cię pozytywne emocje, a wigoru dodaje ci myśl, że może jednak masz jakieś szanse u młodej sąsiadki. Jesteś pewien, że świetnie bawiła się zarówno na meczu jak i później, gdy we trójkę wracaliście do mieszkania. Mimo to zaczynasz się odrobinę denerwować wybierając się z Anielką na naukę pieczenia ciasteczek. Boisz się, że Anka pomyśli, iż wykorzystujesz córkę żeby się do niej zbliżyć. Sam jednak zdajesz sobie sprawę, że oddałbyś duszę diabłu żeby tylko ona należała do ciebie.

Siedząc sam na salonowej kanapie przez uchylone drzwi kuchni możesz bezwstydnie przyglądać się roześmianej dziewczynie, która w równym stopniu jak twoje zdobyła też serce twojej córki. Żadna inna kobieta, która przewinęła się przez twoje życia na troszkę dłużej niż jedną noc nie potrafiła złapać choćby cienkiej nici porozumienia z Anielą. Teraz widzisz jak śmieją się posypując się mąką i rozmawiają o rzeczach na temat, których nie masz pojęcia. Chcesz jej, pragniesz jej, pożądasz jej ciała i potrzebujesz duszy. Chciałbyś ją kochać, całować, obejmować dłońmi jej piersi, pocierać sutki i patrzeć jak pod wpływem dotyku twoich palców i języka zmieniają się, jak się kurczą i nabrzmiewają. Chciałbyś wsunąć głowę między jej i uda zepchnąć ją na krawędź, a potem posiąść i zaprowadzić na wyżyny rozkoszy. Boleśnie zdajesz sobie sprawę jak daleko jesteś od tego, o czym marzysz i nie wiesz czy kiedykolwiek będzie ci dane zerwać ten kwiat. 

Cudowny zapach serowych ciasteczek z brzoskwiniami i truskawkową konfiturą przywraca cię do rzeczywistości. Zrywasz się na równe nogi i idziesz do miejsca, z którego chwilę wczesnej zostałeś wyproszony, bo mężczyźni podobno tylko w kuchni przeszkadzają. Uśmiechasz widząc ubrudzoną w cieście córkę i Anię, która miała mąkę na policzku i troszkę konfitury w kąciku ust.
- Idźcie umyć ręce, bo już wyciągam ciasteczka z piekarnika. Najlepiej smakują na ciepło – jej głos sprowadza cię na ziemię, bo już wyobrażałeś sobie, że podchodzisz do niej i zlizujesz truskawkową maź z jej ust. Uśmiechasz się szeroko na samą myśl o tym jak smakują jej usta.
- Łukasz, czemu mi się tak przyglądasz? Ubrudziłam się? – obserwujesz jak nerwowo usiłuje się wytrzeć, a w rzeczywistości tylko rozmazuje mąkę po całej twarzy.
- Daj pomogę ci – niewiele myśląc robisz dwa wielkie kroki i stajesz nieprzyzwoicie blisko jej ciała. Ciepło, jakie od niej emanuje odurza cię i pozbawia kontroli. Dotykasz opuszkami palców jej policzka, który płonie szkarłatnym rumieńcem. Jesteś dumny, bo wiesz, że to z twojego powodu. Pocierając opuszkiem palca jej gładką skórę jednocześnie nie odrywasz wzroku od jej rozchylonych różowych ust. Oddycha ciężko i płytko, ale nie ucieka przed twoim dotykiem. Jeszcze bardziej zmniejszasz odległość między wami i pochylasz delikatnie głowę jak do pocałunku. Nie jest ci jednak dane posmakować jej warg, bo słysząc tupot bosych stópek na panelach odsuwasz się niechętnie i zabierasz dłoń z jej twarzy. Ona ciągle stoi nieruchomo wlepiając w ciebie szeroko otwarte oczy i oddycha spazmatycznie rumieniąc się jeszcze bardziej. 

- Tato, tato teraz ty idź umyj ręce i jemyyyyyyyyyyyy! – pisk Anieli sprawia, że wszystko wraca na miejsce, a nieznośne napięcie między wami znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
- Aniu ty nas ostatnio wiecznie karmisz i rozpieszczasz, dlatego tym razem to my zapraszamy cię do nas na kolację. W niedzielę wieczorem? Co ty na to? Ja naprawdę umiem gotować – trochę zaskoczyła ją twoja propozycja, ale zgodziła się i poczułeś się jakbyś nagle zyskał skrzydła. Byłeś szczęśliwy!

Masz na imię Łukasz i wiesz, że się nie zakochałeś! Wiesz, że kochasz!

Szczęśliwego Nowego Roku kochane!!! Oby ten nowy był szczęśliwszy od 2013, oby reprezentacja Polski w siatkówce zdobyła medal na MŚ i okazało się, że nasza siatkówka, to nie przerost formy nad treścią!
Blogerkom życzę weny i wielu komentarzy pod postami. Obyśmy zawsze kończyły rozpoczęte projekty zarówno te, które piszemy jak i te które czytamy i komentujemy! 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Nieśmiałość…cichy trzepot motylich skrzydeł między pragnieniem a dotykiem…



NIEZDOBYTA VII


ANIA


Gubisz się Aniu. Jeszcze nigdy twojej głowy nie zaprzątały myśli związane z ogromną sympatią, jaką zaczynasz darzyć swojego sąsiada. Poznałaś Łukasza w bardzo niekorzystnych dla niego okolicznościach, ale z każdym dniem zyskuje w twoich oczach i bardzo chcesz go lepiej poznać. Chcesz dowiedzieć się o nim czegoś więcej niż to, co przeczytałaś w Internecie. Martwi cię tylko jego stan cywilny i to, że możesz się zakochać jednocześnie popełniając największy błąd w swoim życiu. Boisz się tego, co czujesz, boisz się, że ten mężczyzna zechce potraktować cię jak te wszystkie uciekające o poranku z jego mieszkania dziewczyny. Zawstydzona besztasz się w myślach, że w ogóle przyszło ci do głowy, że Łukasz mógłby zainteresować się taką szarą myszą jak ty. Dziewczyną, która nie ma mu nic do zaoferowania.

- Anka, Anka, co ty za studia masz, że na żadne imprezy nie chodzisz? – Zyta ze swoim wiernym cieniem znowu próbują przestawić twój tok myślenia – poznałabyś jakiegoś fajnego faceta, bo ci wreszcie wianek zwiędnie i stracisz kilka ciekawych doznań.
- Kto by mnie zechciał dziewczyny? Ja taka zwyczajna jestem - patrzyłaś na nie ze smutkiem w oczach.
- Głupia jesteś! Niby taka wykształcona i inteligentna, a głupia jak but! Nie jeden się za tobą ogląda nawet jak masz na sobie te aseksualne sweterki i szerokie portki. Nie mówiąc już o tym jak ślini się na twój widok nasz sąsiad – Ziuta biega wokół kanapy wymachując rękoma w iście włoskim stylu.
- Łukasz? – pytasz z nadzieją w głosie, choć wiesz, że to niedorzeczne.
- No Łukasz, Łukasz! A kto niby? Pan Franek spod 10? On też się ślini, ale chyba dlatego, że sztuczna szczęka go uwiera. Denerwujesz mnie Anka – dziewczyny, aż poczerwieniały ze złości – już my dopilnujemy żebyście zaliczyli kolejne bazy!
- Dajcie spokój. Taki facet się mną nie zainteresuje, a zresztą wiecie, że ja nie zaoferuję mu tego, co zapewne by chciał. Ja tak nie chcę – jesteś silną kobietą i rzadko płaczesz, ale teraz masz ochotę się poryczeć.
- Dobrze wiesz, że jeśli będzie chciał ciebie to poczeka tyle i ile trzeba. My dopilnujemy żeby mu żadna głupota do głowy nie przyszła. Zresztą już nim na ten temat z nim rozmawiałam.
- Co zrobiłaś? Oszalałyście!!

Masz na imię Ania i wpadłaś w pułapkę!


ŁUKASZ


Gubisz się Łukaszu. Stoisz przed wejściem do jej mieszkania, bezmyślnie patrzysz na drewnianą przeszkodę i nie masz odwagi zapukać. Chcesz ją zaprosić na mecz, bo od czegoś musisz zacząć. Już dawno nie musiałeś starać się o żadną kobietę. Same do ciebie przychodziły, a teraz zachowujesz się jak nastolatek przed pierwszą randką. Zapomniałeś, co to znaczy kogoś chcieć bez żadnych korzyści powrotnych. Właściwie to nigdy nie wierzyłeś, że obdarzysz kogoś tak czystym uczuciem.  W normalnych warunkach już leżałaby naga w twoim łóżku. Może nie ona, bo jeszcze kilka miesięcy temu wcale byś się taką dziewczyną nie zainteresował. Zwykle trzymasz się z daleka od dziewic, bo lubisz kobiety, które wiedzą jak ci dogodzić. Lubiłeś łatwe kobiety Łukaszu. Teraz pragniesz dla tej niepozornej dziewczyny być tym pierwszym i wydaje ci się, że nie na chwilę. Pierwszy raz chcesz czegoś na stałe. Odskakujesz, gdy drzwi otwierają się z impetem, a w progu pojawiają się dwie pary wielkich cycków w ogromnych dekoltach.

- O kochaś! Co tak stoisz jak pies pod drzwiami? Pewnie jakby tu drzewko rosło to byś je pod sikał zaznaczając swój teren – przy tych dwóch kobietach tracisz język w gębie, a przy trzeciej mózg wyparowuje ci uszami – właź. My wychodzimy i szybko nie wrócimy. Tylko trzymaj łapy przy sobie, bo będziesz cienko śpiewał.
Wpychają cię za próg, a same raźnym krokiem opuszczają mieszkanie z głośnym trzaśnięciem drzwiami.
- Łukasz? Co ty tutaj robisz? Wejdź dalej – czujesz się jak głupek, stary dureń z głupimi marzeniami. Jak tylko ją zobaczyłeś straciłeś resztki zdrowego rozsądku.
- Przyszedłem zaprosić cię na mecz. Gramy o trzecie miejsce w lidze i myślałem może, że będziesz chciała przyjść pokibicować? – otrząsnąłeś się i odpowiedziałeś dopiero po kilkudziesięciu sekundach i jesteś pewien, że ona ma cię za idiotę.
- Z chęcią. Zawsze chciałam pójść na jakiś mecz odkąd tu mieszkam, ale nigdy nie mogłam dostać biletu lub były zbyt drogie – ucieszyłeś się, gdy się zgodziła i nawet nie zauważyłeś jak ciągnęła cię do kuchni zapraszając na kolację. 

Z lubością obserwowałeś jej swobodne ruchy i krzątanie się po między kuchennymi meblami. Nawet zbyt duży sweter nie potrafił ukryć jej kształtnej sylwetki i długich szczupłych nóg w czarnych leginsach. Gdy stanęła na palcach żeby ściągnąć z najwyższej półki pojemnik z jakąś przyprawą, aż odebrało ci dech, bo unoszący się sweter odsłonił jej opięte ciemnym materiałem pośladki. W tym momencie wyobraziłeś sobie jak łapiesz ją za biodra i przyciskasz do swoje krocza jednocześnie całując jej długą, bladą szyję. Nagły i bolesny wzwód sprawił, że gwałtownie założyłeś nogę na nogę uderzając kolanem o stół. Wystraszona od razu pojawiła się obok ciebie z wielką opiekuńczością dopytując się czy wszystko z tobą dobrze.
- Nic się nie stało Aniu. Zapomniałem jak długie nogi mam. Zaraz przestanie boleć – odetchnąłeś z ulgą, bo jest zbyt niewinna żeby wiedzieć, co się z tobą działo. Jakby tylko wiedziała, to straciłbyś wszelkie szanse.

Masz na imię Łukasz i wariujesz na jej punkcie.