ZDOBYTA I
ANIA
Nie
zmrużyłaś oka prawie wcale, bo targające tobą emocje sprawiły, iż ta noc była
jedną z trudniejszych w twoim życiu. Myjąc zęby przyglądasz się swojej
zmęczonej twarzy w łazienkowym lustrze i stwierdzasz, że miłość jest
przereklamowana i jeśli tak ma to dalej wyglądać, to ty wysiadasz z tego
pociągu. Biorąc prysznic słyszysz podniesione głosy dochodzące z salonu, ale
niespecjalnie cię to interesuje, bo dziewczyny lubiły czasem z rana narobić
zamieszania kłócąc się o jakąś bzdurę. Gorąca woda sprawia, że się rozluźniasz
na tyle, że masz odwagę stawić czoła Łukaszowi i sytuacji, w jakiej się
znalazłaś. Na nagie ciało narzucasz długi, puchowy szlafrok zawiązujesz pasek
na supeł, rozczesujesz włosy i już z większą chęcią do życia wkraczasz do
swojej sypialni.
Zastygasz w bezruchu,
gdy przekraczając próg swojego pokoju zauważasz pochyloną sylwetkę wysokiego
mężczyzny siedzącego na skraju twojego łóżka. Jeszcze nigdy żaden mężczyzna nie
miał okazji wejść do twojej sypialni nawet bez podtekstów erotycznych. Dłuższą
chwilę przyglądasz się pogrążonemu w myślach Łukaszowi i ciężko ci sobie nie
wyobrażać, że on mógłby być tutaj częstym gościem. Przeraża cię twój tok
myślenia i to, że grzeszysz nawet, gdy tylko na niego patrzysz. W tych kilku
magicznych dla ciebie momentach podejmujesz życiową decyzję i już wiesz, czego
chcesz. Mężczyzna twoich marzeń jest na
wyciągnięcie ręki, ale nie jesteś w stanie wydusić z siebie słowa tylko mu się
przyglądasz. Wygląda na zmęczonego, a gdy chowa twarz w dłoniach i kręci głową
masz ochotę przytulić się do jego pleców. Chcesz żeby się uśmiechnął, żeby był
szczęśliwy – szczęśliwy z tobą!
Cichutko
podchodzisz do niego sunąc bosymi stopami po miękkim dywanie i kładziesz mu dłoń
na ramieniu.
- Łukasz, co
ty tu robisz? – wzdryga się lekko na dźwięk twojego głosu i gwałtownie wstaje
wlepiając swoje zielone oczy w twoją twarz.
- Ania
musimy porozmawiać. Ja już nie daję rady. Wiesz, ze coś się między nami dzieje,
prawda? – kiwasz tylko głową, bo wielka gula w gardle nie pozwala ci niczego
powiedzieć. Boisz się, że on ma ci do powiedzenia coś, co złamie ci serce i jeszcze
bardziej podkopie twoją i tak już niewielką pewność siebie.
Łukasz
przygląda ci się tak intensywnie, że krwisty rumieniec wypływa na twoje
policzki i boleśnie zdajesz sobie sprawę, że stoisz przed nim właściwie
naga. Opatulasz się szlafrokiem
zaciskając pasek tak mocno aż brakuje ci tchu.
- Ania podobasz
mi się, nie mogę przestać o tobie myśleć. Po tym jak wczoraj uciekłaś o mało
nie popełniłem największej głupoty w życiu.
Poszedłem do klubu, upiłem się pierwszy raz od bardzo dawna i mnie
poniosło z dawną znajomą. Jedyny pożytek z tego taki, że zdałem sobie sprawę,
że……..
Masz na imię
Ania i boisz się! Boisz się, że będzie cię chciał i boisz się, że nie będzie
cię chciał!
ŁUKASZ
-…,chcę
tylko ciebie – to wyznanie było trudniejsze niż wszystko, co wcześniej w życiu
robiłeś. Nie chcesz zaczynać czegokolwiek na kłamstwie i niedomówieniach.
Chcesz żeby wiedziała o tobie wszystko mimo, że to może przysporzyć ci tylko
kłopotów – nie jestem idealnym partnerem dla ciebie. Wiesz, że mam sporo za paznokciami,
ale sprawiasz, że chcę być innym człowiekiem. Odpowiem na każde twoje pytanie,
będę z tobą 100% szczery, ale chcę żebyś spróbowała mnie pokochać.
- Łukasz…. –
położyłeś jej palec na ustach powstrzymując ją przed zbyt pochopną odpowiedzią.
- Ciiiii nic
jeszcze nie mów. Jeśli przerwiesz moją przemowę, to nie zacznę jej drugi raz – ciężko
był ci zebrać myśli mając ją na wyciągnięcie ręki. Wyglądała przepięknie i tak
naturalnie bez makijażu z mokrymi włosami i zarumienionymi policzkami.
Chciałbyś każdego dnia ją taką oglądać, przytulać, całować i kochać jak wariat.
Jak na ponad 30 letniego faceta zachowujesz się nader niedorzecznie, ale
zdajesz sobie sprawę, że masz do czynienia z delikatnym kwiatem.
- Nie mogę
ci niczego obiecać, choć wiem, że tego potrzebujesz. Nigdy nie rzucam słów na
wiatr, ale wbrew pozorom mogę dać ci białą suknię i przysięgę przed ołtarzem,
bo w tej kwestii jestem wolnym człowiekiem. Nie mam ślubu kościelnego i nie
zdradzałem żony. Jeśli zechcesz poznać przyczyny naszego rozstania, to ci
kiedyś opowiem – dziewczyna milczała wpatrując się w ciebie z szeroko otwartymi
oczyma. Nie mogłeś nic wyczytać z jej twarzy, bo zawsze w twojej obecności
wyglądała na spłoszoną i zawstydzoną.
- Wiem, że
masz twarde zasady i przyrzekałaś wytrwać w czystości do ślubu i mogę ci
obiecać, że niczego na tobie nie będę wymuszał. Nie dam ci gwarancji, że pomogę
ci wytrwać, wręcz przeciwnie będę wodził cię na pokuszenie, będę cię dotykał i całował,
ale nie zrobię niczego wbrew tobie. Ania po prostu daj nam szansę, jeśli tylko
coś do mnie czujesz. – bierzesz głęboki oddech na zakończenie swojego monologu
i z nadzieją w sercu łapiesz ją za rękę.
Te kilka
minut jej milczenia dłużyły ci się niemiłosiernie. Cisza cię zabijała i miałeś
coraz mniej nadziei i czułeś się jak głupiec otwierając przed nią swoje serce. Gdy
wyrywa dłoń z twojej ręki spuszczasz głowę i masz ochotę uciec z tego
mieszkania jak najdalej. Zaskakuje cię jednak to, co dzieje się chwilę później.
Anka ze łzami w oczach rzuca ci się niespodziewanie na szyję z taką energię, że
na chwilę tracisz równowagę. Obejmujesz ją nieśmiało i chowasz twarz w jej
lekko już przeschnięte włosy. Czujesz jakbyś trzymał w ramionach największy
skarb w ciele ukochanej kobiety. Jej miękkie, jędrne ciało pasuje do twojego
idealnie i jesteś pewny, że zrobisz wszystko żeby należała do ciebie duszą i
ciałem.
- To chyba
znaczy, że się zgadzasz? – szepczesz jej do ucha delikatnie muskając ustami jej
policzek i szyję.
- Tak, ale jestem
odrobinę zagubiona – gdy patrzysz na jej zarumienioną twarz to masz ochotę wpić
się w jej usta i nie wypuszczać z ramion do rana.
- Nie martw
się, ja też – śmiejecie się oboje ciągle obejmując się szczelnie. Jest ci dobrze,
gdy ufnie opiera głowę o twoją klatkę piersiową – na początek zapraszam cię na
prawdziwą randkę. Przyjdę po ciebie o 18, a teraz muszę iść na trening.
Niechętnie
odsuwasz się od jej gorącego ciała, ale niezwykle szczęśliwy wychodzisz z jej
mieszkania i jak na skrzydłach pędzisz na siłownię.
Masz na imię
Łukasz i jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!
Ta historyjka w zamiarze miała być infantylna, romansowa i taka właśnie jak to wyżej. Nie potrafię pisać o szczęściu więc chcę to jak najszybciej zakończyć, żeby skupić się jedynie na pisaniu jedno-partów o seksie i tragediach. Tam chyba lepiej się czuję:)