ZDOBYTA VI
ANIA
Leżysz na swoim łóżku i wpatrujesz się piękny
pierścionek na twoim serdecznym palcu i jesteś szczęśliwa, choć ziarenko
niepewności nie pozwala ci się do kończ cieszyć tym, co zsyła ci los. Ufasz
Łukaszowi, ale zawsze mały niepokój budzi w tobie jego przeszłość i to, że sama
zmuszasz go do zmiany trybu życia. Obawiasz się, że te zaręczyny po pół roku
bycia w związku są tylko po to żeby wreszcie zaciągnąć cię do łóżka. Jak tylko
ta myśl drąży twój umysł, to natychmiast masz wyrzuty sumienia. Nie chcesz
wierzyć, że twój ukochany mógłby być aż tak perfidny. Powiedział ci, wprost, że
nie będzie ci ułatwiał wytrwania w czystości, ale obiecywał też, że nigdy nie
zrobi nic wbrew twojej woli. Do tej pory słowa dotrzymywał i właściwie nie masz
podstaw do wysuwania takich oskarżeń.
Boisz się też, że mężczyzna
taki jak Łukasz przyzwyczajony do korzystania z uroków fizycznej miłości
wreszcie znudzi się twoją cnotliwością i poszuka sobie atrakcji gdzie indziej.
Świetnie zdajesz sobie sprawę, że na chwilę obecną jesteś dla niego wyzwaniem i
wielką fascynacją. Nie wątpisz w to, że cię kocha, ale właśnie zawsze jest jakieś
ALE. Spokojna, zrelaksowana i w pełni szczęśliwa czułaś się tylko, gdy twój
mężczyzna jest obok. Znikały wszelkie obawy i lęki, gdy tulił cię do siebie i
trajkotał opowiadając ci wiele dziwnych zdarzeń, jakie miały miejsce w jego
życiu. W pewnym sensie zazdrościłaś mu tak barwnego życia i tak bardzo chciałaś
być jego częścią. Wiesz, że przesadzasz i będzie, co ma być, ale pierwszy raz
otwarłaś przed mężczyzną i nie wyobrażasz sobie teraz, że mógłby zniknąć. Nigdy
jednak nie zgodzisz się na rolę tej zdradzanej, lub żoneczki, która widzi tylko to,
co widzieć chce. Byłaś wychowywana w kulcie szacunku do instytucji małżeństwa i
świętej nierozerwalności przysięgi składanej przed Bogiem i ludźmi. Wierzysz,
więc, że istnieje szansa na stworzenie choćby podobnej relacji z Łukaszem, jaka
łączy twoich rodziców.
Rozmyślania nad ostatnimi
zdarzeniami przerywa ci głośne trzaśnięcie drzwiami i chichot twoich
współlokatorek, które właśnie wróciły z jakiejś imprezy. Bez pukania wtargnęły
do twojej sypialni nucąc Marsza Mendelsohna. Zyta w swoim stylu machała rękami
i z jękiem upadła obok ciebie na łóżko i milcząc chwilę nachylała się nad tobą.
- Powiedz mi Słońce. Wszystko
było idealnie prawda? Pokazuj nam tutaj łapę? – owiał cię jej alkoholowy oddech
i zapach papierosów, którymi przesiąknięte były ubraniu ich obu.
- Co mam wam pokazać? – Udawałaś,
że nie wiesz, o co chodzi próbując skierować rozmowę na inne tory – A wy, co
świętowałyście tak hucznie?
- Oj tam pierścionka nie
musisz nam pokazywać, bo w końcu i tak same go rekomendowałyśmy. Powiedz nam
lepiej czy było romantycznie, bo to, że powiedziałaś tak jest oczywistą
oczywistością – wytrzeszczasz na nie oczy i przyglądasz się jak śmieją się do
rozpuku zadowolone z siebie.
- O wszystkim wiedziałyście?
Od kiedy? Jak? Dlaczego mi nie powiedziałyście? Spiskowałyście za moimi plecami
– udajesz wściekłą, ale tak naprawdę nie potrafisz ukryć uśmiechu, jaki zdobi
przez cały czas twoją twarz.
- To miała być niespodzianka
i jak widzę całkowicie się udała. Ten twój kochaś wie, co dobre – głupawka
Zytki i Ziuty udziela się i tobie. Dzięki temu wszelkie problemy zepchnięte zostały
w najgłębsze zakamarki twojej świadomości.
Masz na imię Ania i masz
dylematy dorosłego życia.
ŁUKASZ
Te kilka chwil, gdy czekałeś
na odpowiedź, to najdłuższe kilka minut w całym twoim życiu. Wydaje ci się, że
w tamtym momencie serce przestało ci bić, a oddech wstrzymałeś jak do
nurkowania w najgłębszym basenie. Miałeś ochotę wstać z kolan i uciec, gdyby
się okazało, że powiedziałaby nie. Gdy rzuciła ci się w ramiona poczułeś niesamowitą
ulgę. Kochasz ją jak wariat, ale jest to dojrzała miłość mężczyzny po
przejściach. Zdajesz sobie sprawę, że czeka cię wiele miesięcy wyrzeczeń i
walki z pokusami, jakie z czasem będą cię atakować coraz bardziej. Obiecałeś
jej i sobie, że będziesz czekał i jej nie skrzywdzisz swoimi przyzwyczajeniami
i złymi nawykami. Dziewczyna, która zawładnęła twoim życiem jest warta każdej
ceny i ty jesteś skłonny ją zapłacić.
Tęsknisz za nią za każdym razem,
gdy wyjeżdżasz na obóz przygotowawczy, jaki funduje wam klub. Nie wiesz, w
jakim celu koszarują was w okresie przygotowawczym, chyba po to żebyście kisili
się we własnym towarzystwie i prowokowali konflikty jakby znoszenie się w
sezonie nie było wyzwaniem. Zawsze, gdy wracasz idziesz prosto do niej, żeby,
chociaż ją zobaczyć i pocałować zanim wyjdzie do pracy. W sobotni poranek
chcesz zrobić jej niespodziankę, bo się ciebie nie spodziewa i jesteś wręcz
pewien, że odsypia cały tydzień użerania się ze studentami. Wchodzisz cichutko
używając własnego klucza. Zakradasz się do kuchni, robisz francuskie tosty,
kawę i wyciskasz sok ze świeżych pomarańczy. Chcesz zrobić jej przyjemność,
chcesz żeby całkowicie ci zaufała, bo czujesz, ze ciągle ma jakieś obawy i
odczuwa lęk przed twoją przeszłością. Być może to troszkę infantylne i troszkę dziecinne,
ale odczuwasz potrzebę takich gestów.
Jesteś zachwycony patrząc na nią,
gdy śpi. Była taka spokojna i
uśmiechnięta jakby śniło się jej coś wyjątkowo przyjemnego. Nieświadomie kusiła
cię odsłoniętą nogą i nagim biodrem. Nie wiesz jak długo tak stoisz, ale siła
twojego spojrzenia wreszcie wyciąga ją z krainy sennych marzeń. Śmiejesz się, gdy przestraszona wydaje z
siebie dziwny kwik i okrywa się szczelnie kołdrą. Jest zaskoczona, ale szczęśliwa,
gdy z różą w ustach stawiasz przed nią tacę ze śniadaniem. Z uwielbieniem
patrzysz jak zjada tosty twojej roboty zachwalając je pod niebiosa. Jest tak
naturalnie piękna, gdy siedzi na łóżku z rozczochranymi włosami i rumieńcami na
policzkach. Z westchnienie ulgi przyciągasz ją do siebie i całujesz delikatnie
w rozchylone usta. Jest słodka i smakuje kawą, do tego jest rozgrzana snem i
pachnie tak rozkosznie, że chciałbyś ją kochać do utraty tchu. Odsuwasz się
delikatnie, gdy czujesz na torsie jej miękkie nieokryte stanikiem piersi. Nie
chcesz dręczyć się jeszcze bardziej, bo czasem masz wrażenie, że jesteś na
granicy erupcji.
Masz na imię Łukasz i stajesz
się odpowiedzialnym mężczyzną!
Kolejny szacun dla Łukasza. Który facet, by potrafił tak nad sobą panować? Podziwiam, bo to znaczy, że naprawdę mu zależy i jest już zupełnie kimś innym :) A to śniadanie to mistrzostwo, ja się tu rozmarzyłam i jeśli bym doświadczyła na żywo takiej atrakcji, to bym się rozpłynęła z zachwytu tym bardziej, jej <3
OdpowiedzUsuńWyczuwam, że być może te niepokoje Ani, trochę przyćmią ich szczęście, ale Łukasz powinien je zniwelować tym, że przy niej trwa i wcale nie odchodzi, ani nie naciska.
Pozdrawiam
O proszę. Jestem dumna z Łukasza. Tak szybko dorasta *chlip* tylko patrzec jak będzie ślub.
OdpowiedzUsuńJa już nie mogę doczekać się ich ślubu!
OdpowiedzUsuńOdpowiedz mi na jedno pytanie - jak Ty to robisz, że wszystko co napiszesz jest po prostu genialne? Ja jak zwykle jestem oczarowana, zauroczona, zakochana i pod ogromnym wrażeniem. Uwielbiam Łukasza i Anię i Ciebie za to, że to cudo tworzysz ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Ja podzielę zdanie Tea ja tu za każdym razem mam ciarki na plecach, mam takie uczucie jak na początku mojej przygody z blogowaniem że czytam zdanie po zdaniu i jestem wciągnięta w ten świat w całości, takie blogerki nie zdarzają się często wiec naprawdę mogę ci tylko dziękować za to ze piszesz.
OdpowiedzUsuńAle oni się kochają, taka miłość istnieje bo czasami czuję się podobnie jak tych dwoje, ale i tak miło się czyta cos takiego. To jest piękne że można zmienić się na lepsze dla drugiej osoby, że można zrezygnować z czegoś i nie czuć przy tym złości. Łukasz wiele zyska na tym ze wybrał właśnie Anię, czuję to
Przeprasza, że dopiero teraz, ale przez te święta jestem totalnie rozregulowana...
OdpowiedzUsuńTylko pozazdrościć takiego Łukasza, Ani. Chyba każda z nas nie pogardziłby takim Łukaszem, który naprawdę przeszedł nie małą metamorfozę. Ania trochę nie potrzebnie bije się z myślami, ale cóż ona to wszystko przeżywa po raz pierwszy.
Łukasz jak na razie dotrzymuje obietnicy i mam nadzieje że wcześniej zdania nie zmieni ;) A co do Ani to jest naturalne że ma pewne wątpliwości.
OdpowiedzUsuńtrafiłam przypadkowo na Twoje opowiadanie i po rozpoczęciu czytania nie mogłam oderwać się ani na chwilę. Nawet nie wiem kiedy doszłam do ostatniego opublikowanego rozdziału. Wciągnęła mnie ta historia i na pewno będę stałą czytelniczką tej historii:) jest świetna:)))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
niedostepni-dla-siebie.blogspot.com
Przepraszam za opóźnienia :D
OdpowiedzUsuńKurcze nie katuj już tak Łukasza :P
JA wiem, że on ma być wyjątkowy, inny, nadzwyczajny, ale no dajmy trochę mu pożyć, bo się zestarzeje mężczyzna i co z niego zostanie? :P
Jest pięknie, ale ja już się ślubu nie mogę doczekać :P
Pozdrawiam :*